DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI – Marzec 2019

Biblioteka dla Dorosłych

DYSKUSYJNY KLUB KSIĄŻKI

Witam !!!

Relacja ze sto czternastego spotkania DKK w Rawie Mazowieckiej. Spotkanie odbyło się 23.03.2019r. w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej. W spotkaniu brało udział 11 osób. W sumie rawski Dyskusyjny Klub Książki liczy 12 członków. Rozmawialiśmy o książce „Słońce Scortów” której autorem jest Laurent Gaude.
Powiało magią Marqueza w rawskim DKK. Zapytacie dlaczego? Otóż nasza ostatnia lektura pod tytułem „Słońce Scortów” podobnie jak w „Stu latach samotności”, to historia pewnego rodu. U Marqueza mieliśmy familię Buendía zaś u Gaude przenosimy się do Włoch, dokładnie małego miasteczka Montepuccio i poznajemy dzieje rodu Scortów. Przepięknie opowiedziana saga bez zbędnych dłużyzn i w znakomitym stylu. Powieść jest bardzo „spokojna” brak tu jakiś dramatycznych i efektownych zwrotów akcji. Jest to opowieść, która można by powiedzieć toczy się lekko i swobodnie lecz z każdą chwilą wciąga nas coraz bardziej i nie pozwala się od niej oderwać. Dodatkowym „smaczkiem” jest wątek polski lecz nie chcę zdradzać szczegółów. Cały rawski skład DKK zgodnie poleca, naprawdę watro – „Słońce Scortów” Laurent Gaude.
Spotkanie trwało około trzech godzin.
Kolejne spotkanie zaplanowane 27 kwietnia 2019r., sobota o godzinie 15:00. Porozmawiamy o książce pod tytułem „Outsider” której autorem jest Stephen King. Nie wiesz jak spędzić sobotnie popołudnie, lubisz czytać i rozmawiać o przeczytanej lekturze PRZYJDŹ na spotkanie rawskiego DKK. Bowiem rozmowa o książce jest przedłużeniem przyjemności z jej czytania. Wszystkie chętne osoby bardzo serdecznie zapraszamy!!!

Koordynator Rawskiego DKK
Zbigniew Pacho


 

Przybywa jeździec, czyli magiczne Słońce Scortów

Słońce Scortów

Laurent Gaude

Lekturą marca 2019 w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej była powieść Słońce Scortów pióra Laurenta Gaude. Tomik niewielki objętościowo, nazwisko autora też mi nic nie mówiło, a jednak, gdy wziąłem go do ręki, miałem przeczucie, że to może być coś dobrego. Może spodobała mi się, będąca przeciwieństwem wydań nachalnie promowanych gwiazd najnowszej polskiej literatury, stonowana okładka, w której wykorzystano nastrojową fotografię Dominoque Houyet, a może w jakiś tajemny sposób książka sama do mnie przemówiła? Bo racjonalnych przesłanek do tego uczucia nie było w końcu co dobrego o dawnych Włoszech może napisać współczesny Francuz*?
Ziemia pękała od słonecznego żaru. Nawet listek nie zadrżał na drzewach oliwnych. Stały nieruchomo. Zapach wzgórz omdlewał. Kamienie krzyczały, wydane na pastwę upału. (…) A wbrew temu, pokonując opór rozpalonego powietrza, przez kolejne wzgórza do wioski Montepuccio** w Apulli*** i jej opustoszałych od spiekoty ulic zbliżał się odurzony temperaturą jeździec na równie otępiałym osiołku. Przybywał zgwałcić i umrzeć. Tak zaczyna się Słońce Scortów. I szczerze mówiąc, po kilku minutach lektury, miałem chęć dać sobie spokój z tą książką. Bo jakaś taka zniechęcająca była w pierwszym momencie, niczym jej bohater, który zresztą niedługo nim będzie, bo i zgwałcenie nie wyjdzie mu tak, jak chciał, i śmierć własna również. A jednak…
Lektura stopniowo mnie wciągnęła i choć nie można powiedzieć, by wiele się działo, by akcja pędziła na łeb na szyję, coraz trudniej było mi się od tej sagi oderwać, aż w końcu pochłonąłem ją do ostatniej kartki i pozostał tylko żal, że tak krótko to trwało.
Okazało się bowiem, że wspomniany we wstępie gwałt dał początek rodowi, czy raczej klanowi, Scortów; niepospolitemu, skażonemu swoistym grzechem pierworodnym, ale i mającemu to coś, co stanowiło o jego wartości, sile i niepowtarzalności. Powieść zaś to saga tego rodu, ale nie taka na wzór skandynawski, gdzie wszystko wyłożone na ławę od A do Z, a taka inna, koncentrującą się tylko na kluczowych elementach opowieści. Oszczędna w treści, oszczędna w środkach wyrazu, bez żadnych literackich onanizmów słownikowych czy stylistycznych, a jednak prawdziwie magiczna. Przenosi czytelnika w spiekotę i zapach umęczonej ziemi, w niepowtarzalny klimat Apulli i pozwala wczuć się w mentalność mieszkańców tego regionu. To może racjonalnie rzecz biorąc nieco fałszywa, ale subiektywnie jak najbardziej przekonująca apoteoza prostego życia, trudu i, jakżeby inaczej, klanu, który wiąże bardziej niż krew.
Jedną z perełek filozoficznych jest sytuacja, gdy jedna z postaci dosłownie pali odziedziczony majątek, by móc zacząć od nowa, gdyż tylko w twardej walce o chleb powszedni upatruje możliwość osiągnięcia szczęścia i zadowolenia z życia. A takich smaczków jest oczywiście więcej.
Ze Słońcem Scortów i Laurentem Gaudé miałem dwa skojarzenia literackie. Pierwsze to Jeffrey Archer, którego sagi również pokazują niezwykłość zwykłego życia i prawdę, o której zbyt często zapominamy zawsze jest coś za coś i nie ma nic za darmo. I choć Archer jest racjonalny aż do kości, to ze Słońcem Scortów jego sagi wiąże coś jeszcze silny polski akcent ukryty w powieści. Drugie to James Thompson, autor prześwietnych kryminałów. I Gaudé i Thompson nie są pochodzą z krajów, o których piszą****, ale obaj potrafią perfekcyjnie, może nawet lepiej niż autochtoni, oddać specyfikę miejsca i społeczności, coś, co każe myśleć, że Genius loci nie był tylko bajaniem starożytnych Rzymian. Można powiedzieć, że mają ułatwione zadanie dysponują dwoma punktami widzenia, ale to tylko pozór, bo większość ludzi, również pisarzy, nie jest w stanie ani na tyle zasymilować się z przybraną ojczyzną, by ją wiarygodnie przedstawić, ani na tyle krytycznie spojrzeć na kraj urodzenia i dorastania, by zauważyć i wyartykułować jego prawdziwy, przekonujący obraz i jego specyfikę ze wszystkimi zaletami oraz wadami.
W naszym klubie najczęściej ja robię za adwokata diabła i wskazuję braki w lekturach, które się większości podobały, ale tym razem było odwrotnie byłem najbardziej za, gdyż dla mnie Słońce Scortów to majstersztyk; niewielkie ale pełne magii dzieło jak najbardziej zasługująca na najwyższą ocenę. Nie tej magii, która króluje w fantasy, ale tej, którą można odnaleźć w śpiewie ptaków, szumie wiatru pod żaglami i we własnym sercu; która sprawia, że życie staje się pełne i kompletne. Zdecydowanie i gorąco polecam
* Laurent Gaude – pisarz fracuski urodzony w 1972 w Paryżu.
** nazwa fikcyjna
*** Apulia – Apulia (wł. Puglia) region administracyjny w południowych Włoszech
**** James Thompson był Amerykaninem, który przeprowadził się do Helsinek, i pisał powieści, których akcja rozgrywa się w Finlandii, jak na przykład prześwietne Anioły śniegu

Radosław Magiera
DKK Rawa Mazowiecka
Woj. łódzkie

Projekt i wykonanie AdrianGrzybek.pl